Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/7. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/7. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 sierpnia 2019

Pieszo i beztrosko. O sztuce spacerowania - Bonnie Smith Whitehouse



"Pieszo i beztrosko" to nie jest zwykła książka. Nie jest to też typowy poradnik. Jest to coś w rodzaju dziennika, notatnika i inspiracji w jednym. Powinieneś po niego sięgnąć, jeśli:

"*chcesz być bardziej obecny (...)
*chcesz zapanować nad lękami (...)
*szukasz sposobu na rozbudzenie w sobie twórczej energii (...)
*chcesz wykorzystać spacerowanie jako narzędzie zwiększania produktywności (...)
*potrzebujesz detoksu od technologii (...)"

piątek, 8 lutego 2019

Wigilia Dnia Zmarłych - Filip Zając

Po książkę sięgnęłam znając jedynie jej tytuł i okładkę, które mnie przekonały. Jest to historia nieoczywista, zaskakująca, nieco dziwaczna, a przy tym pełna filozoficznych przemyśleń i osobliwych postaci. Główny bohater, Oskar, poznaje grupę znajomych, którzy wprowadzają go do swojego świata, nieco tajemniczego i mrocznego.
"Nie istnieje dobro ani zło, jeżeli sami personalnie nie nadamy im znaczenia."

Książka opatrzona jest pięknymi ilustracjami. Spodobały mi się na tyle, że po lekturze włączyłam książkę na telefonie, by jeszcze raz je wszystkie obejrzeć, tym razem w kolorze.

"Ty się boisz klęski! Ja uważam, że jest nam potrzebna. Upadek zmusza do powstania. Upodlenie wzbudza w człowieku chęć uwznioślenia. Trzeba być biednym, by marzyć o bogactwie. Trzeba umierać, by marzyć o życiu. Od marzeń już niedaleko do tworzenia planów. Od planów do działania. Od działania do ziszczenia."
Książkę w formie ebooka miałam okazję przeczytać dzięki portalowi czytampierwszy.pl
Jednakże mam małe zastrzeżenie. Nie wiem czy to tylko moja wersja, ale formaty .epub i .mobi były bardzo niesformatowane. Czytając, czułam się, jakbym miała na czytniku książkę ściągniętą z internetu lub przerobionego PDFa, a nie książkę z legalnego źródła.

PS Pisząc tę recenzję, natknęłam się na fanpage "Wigilia Dnia Zmarłych". Jeśli jesteś niezdecydowany, czy książka jest w Twoim guście lub chcesz sobie przypomnieć jej fragmenty i zobaczyć ilustracje, to tam właśnie można je znaleźć :)


♦♦♦♦♦♦♦
Autor: Filip Zając
Tytuł: Wigilia Dnia Zmarłych
Rok pierwszego wydania: 2018
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 237
Moja ocena: 6/7

czwartek, 25 maja 2017

Królowa Tearlingu, Inwazja na Tearling, Losy Tearlingu - Erika Johansen

"Królowa Tearlingu" Eriki Johansen bardzo kojarzy mi się z Anitą i jej filmikiem ze wspaniałym intro, który podrzucę pod koniec wpisu. Jej recenzja skłoniła mnie do zakupu dwóch pierwszych części serii, które stały na mojej półce i kurzyły się przez długi czas, bo jakieś pół roku (oczywiście mam też książki, które kurzą się o wiele dłużej i bardzo nad tym ubolewam). Jednak do ściągnięcia z półki zdecydowałam się dopiero po tym, jak zamówiłam trzecią część. Wtedy uznałam, że nie może być tak, że kolekcjonuję kolejne tomy bez zapoznania się chociaż z pierwszym. I kiedy moją biblioteczkę zdobiła już cała trylogia "Królowej Tearlingu" w przepięknych okładkach, sięgnęłam po pierwszy tom. I bardzo mnie oczarował. Wciągnął w świat młodej i niedoświadczonej królowej Kelsea, ale może od początku:

Poznajemy dziewiętnastoletnią Kelsea, która mieszka w chatce skrytej w lesie, wychowywana przez Carlin i Barty'ego - jej przybranych rodziców. Została oddana w ich ręce rok po narodzinach, aby w ukryciu dożyć dziewiętnastych urodzin i objąć tron Tearlingu, dotychczas zajmowany przez jej wuja Thomasa. W ten szczególny dzień zostaje eskortowana przez strażników królewskich do zamku, jednak przeprawa nie jest łatwa i czyha na nią wiele niebezpieczeństw. Na miejscu poznaje całkiem inne życie, nowych ludzi i nowe sytuacje. Jak się w nich sprawdzi? Czy zjedna sobie ludzi? Czy będzie dobrą królową? Czy zdoła uporać się z problemami, które na nią czekają? Na te pytania nie odpowiem, gdyż powinny one skłonić Was do sięgnięcia po tę pozycję :)

"Inwazja na Tearling" i "Losy Tearlingu" to kolejne części tej trylogii, których fabuły nie będę opowiadać, bo pewnie przypadkiem wszystko zaspoileruję, choć pewnych rzeczy można domyślić się już po tytułach. Erika Johansen stworzyła wspaniały świat. I choć czasy wydają się być średniowieczne, kryje się za nimi pewna tajemnica. Wszystko zostanie przed nami odkryte w trakcie powieści. Drobnymi krokami poznajemy także historie bohaterów drugoplanowych, do których moje nastawienie zmieniało się w trakcie czytania. Mamy przeskoki w czasie i miejscu, a rozdziały pisane są z punktu widzenia różnych bohaterów, dzięki czemu nie czujemy monotonii, a historia tylko wciąga nas i wciąga...

Warto jeszcze nadmienić o cudownych wydaniach, którymi uraczyło nas wydawnictwo Galeria Książki. Ja posiadam wersję w twardej okładce (zdjęcie powyżej) i jestem z nich niezmiernie dumna, i eksponuję je jak tylko się da na swojej biblioteczce. Ze spraw bardziej technicznych to jeszcze chciałam wspomnieć o tym, że rozdziały są odpowiedniej długości (nawet jeśli mają ponad 20 stron to i tak czyta się je bardzo szybko, takie są wciągające) i bardzo miłe dla oczu rozmieszczenie tekstu na stronie, a to bardzo ważne :)




♦♦♦♦♦♦♦
Autor: Erika Johansen
Tytuły: Królowa Tearlingu (Oryg. The Queen of the Tearling)
Inwazja na Tearling (Oryg. The Invasion of the Tearling)
Losy Tearlingu (Oryg. The Fate of the Tearling)
Rok pierwszego wydania (kolejne części): 2015, 2016, 2017
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 486, 560, 519
Moja ocena: 6/7

czwartek, 11 maja 2017

Przeczytane w kwietniu

Kwiecień zaczęłam od scenariusza "Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć". W tym wypadku nie jest konieczna zasada: najpierw książka, potem film. Nie wniosła ona nic nowego do historii Newta, ale jest tak pięknie wydana, że uznałam za konieczne posiadanie jej na swojej półce. Zajęła honorowe miejsce i każdy, kto mnie odwiedzi może ją podziwiać. Ocena 6/7.

Następnie udało mi się skończyć "Motylka" Katarzyny Puzyńskiej, którego czytałam w ebooku i słuchałam w audiobooku, naprzemiennie (można łatwo przemieszczać się między tymi dwoma formatami dzięki Legimi). Okropnie mnie ta książka wymęczyła. Nadmiar elementów obyczajowych, bohaterów (którzy mylili mi się do końca), niepotrzebnych wątków pobocznych. Nie sięgnę po kolejne tomy tej serii. Całe szczęście, że jej nie kupiłam (lecz nabyłam legalnie w postaci promocji Legimi i InPost), bo żałowałabym. Czytanie tej pozycji nie sprawiało mi przyjemności i tylko czekałam aż w końcu się skończy. Jedynie końcówka poszła mi dość szybko, ale to jednak za mało, abym mogła ją polecić. Ocena 3-/7.

Kolejną przeczytaną pozycją kwietniową była "Królowa Tearlingu", ale o niej i o pozostałych tomach tej serii wypowiem się w osobnym wpisie, o tutaj.

Czwartą i ostatnią książką ukończoną w kwietniu był "Proces" Franca Kafki. Jest to klasyk, jakby nie patrzeć. Wiem, że wiele osób czytało ją w szkole, jako lekturę, ja jednak jej nie omawiałam. Dlatego właśnie postanowiłam zapoznać się z nią we własnym zakresie. Uważam, że recenzje takich dzieł są zbędne. Powieść zmuszająca do refleksji, wyrobienia sobie własnego zdania. Ja osobiście nie jestem jej fanką, ale doceniam. Ocena: 3+/7

I znów nie udało mi się spełnić postanowienia "przeczytam więcej niż kupię", ale pozycje nabyte ukażą się w formie osobnego bookhaulu wraz ze zdobyczami majowymi :)

Tymczasem żegnam cieplutko, do poczytania :)

poniedziałek, 21 listopada 2016

"Między książkami", "Ósme życie", "Wampy"

Dziś mam dla Was trzy krótkie notki o książkach, które udało mi się przeczytać w ostatnim czasie. Chciałabym przeprosić za moją nieobecność i lekkie zaniedbanie bloga, ale cóż... Nie mam dobrej wymówki. Może tylko to, że ostatnio sporo się u mnie dzieje i nie mam za dużo czasu, żeby myśleć o pisaniu. Proszę o wybaczenie :)


"Między książkami" Gabrielle Zevin to książka lekka, łatwa i przyjemna. Umiliła mi podróż pociągiem do Berlina i z powrotem. Polecam jeśli ktoś lubi czytać w drodze, a ma ograniczoną ilość miejsca w torebce. Dziwnym trafem, wracając do domu w torbie zamiast jednej książki, miałam cztery. Nie pytajcie :) 
Książka opowiada o życiu księgarza, który prowadzi jedyną księgarnię na wyspie i próbuje poukładać swoje życie po śmierci żony. Może już zauważyliście (a może nie), ale nie przepadam opowiadać o fabule (dlatego moje recenzje są bardzo słabe ;) ). Mam wrażenie, że wszystko co piszę jest spojlerem. Osobiście nie lubię czytać opisów ani recenzji przed przeczytaniem danej pozycji (a jeśli już, to szybko o tym zapominam), a polegam jedynie na ogólnikowych informacjach, poleceniach innych osób, których gusta pokrywają się z moimi. Lubię być zaskakiwana. "Między książkami" mnie nie zaskoczyła, ale nie jest to jej minusem. To historia o człowieku żyjącym wśród książek, więc mole książkowe na pewno ją polubią. Polecam ją jako przerywnik między większymi, bardziej wymagającymi książkami, na kaca książkowego lub po prostu na luźne relaksujące popołudnie. (5+/7)

Do "Ósme życie (dla Brilki)" autorstwa

wtorek, 30 sierpnia 2016

Wielki Gatsby - F. Scott Fitzgerald

Gdy sięgałam po tę pozycję wiedziałam tylko, że to "powieść uznana za jedną z najważniejszych XX wieku", co wyczytałam na okładce. Była ona dla mnie wielką niewiadomoą. Na początku wydała mi się trochę dziwna (?), ale wraz z kolejnymi stronami wciągała mnie coraz bardziej. Podobał mi się język, jakim została napisana, bohaterowie przypadli mi do gustu. Gdybym podczas czytania miała obok siebie karteczki, to zaznaczyłabym mnóstwo cytatów, ale niestety nie mam w tym wprawy zawsze brakuje mi czegoś pod ręką.

Żaden ogień, żaden niepokalany blask czystości nie dorównuje temu, co człowiek może nagromadzić w głębi swego serca.

Książka jest cienka, ma niecałe 200 stron, a rozdziały czyta się szybko. Swoje wydanie znalazłam w Media Markcie za powalającą cenę 10zł, w ładnej, twardej oprawie, której jakoś nigdy wcześniej nie widziałam. Skusiłam się na jej zakup dzięki pewnej booktuberce, która poleca tę książę na każdym kroku :) Powinniście wiedzieć o kogo chodzi.

Każdy człowiek ma o sobie mniemanie lepsze, niż mają o nim inni, i przypisuje sobie przynajmniej jedną z głównych cnót.

"Wielki Gatsby" nie zapisał się na liście moich ulubionych książek, ale też nie żałuję czasu, który jej poświęciłam. Zastanawiam się teraz, czy obejrzeć jej ekranizację?



♦♦♦♦♦♦♦

Autor: F. Scott Fitzgerald
Tytuł: Wielki Gatsby (Oryg. The Great Gatsby)
Rok pierwszego wydania: 1925
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 190
Moja ocena: 6/7




czwartek, 30 czerwca 2016

Czerwona królowa - Victoria Aveyard

Nie mogłam przejść obojętnie obok książki, która została uznana za najlepszą w kategorii fantasy w 2015 roku na lubimyczytać.pl. Słyszałam o niej dużo dobrych rzeczy, ale zauważłam, że sporo osób zarzuca autorce wzorowanie się na innych popularnych seriach dla młodzieży, jak na przykład "Rywalki" lub "Mroczne umysły". Od razu zaznaczę, że żadnej z nich nie czytałam, więc w tej kwestii się nie wypowiem.

sobota, 17 października 2015

Dolores Claiborne - Stephen King



Kolejna pozycja Kinga, znajdująca się na mojej liście książek przeczytanych. Ponadto o tytule, którego nie jestem w stanie wymówić w całości (język plącze mi się na tym nazwisku), a wydaje sie takie łatwe.

poniedziałek, 5 października 2015

Pachnidło: historia pewnego mordercy - Patrick Süskind


 Z tą historią spotkałam się już wcześniej - przy ekranizacji Toma Tykwera pod tym samym tytułem. Film jest jednym z moich ulubionych już od wielu lat i miałam okazję oglądać go już kilka razy. Teraz, dzięki targom taniej książki, na których udało mi się wyłapać "Pachnidło", mogłam w końcu poznać tę historię w wersji pisanej.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Uciekinier - Richard Bachman (Stephen King)


Po "Uciekiniera" sięgnęłam szukając niezbyt obfitych rozmiarów lektury na wakacyjny wyjazd, a ta pozycja idealnie spełniała moje kryteria.
Nazwisko autora, wydrukowane gigantycznych rozmiarów czcionką (jak to u Kinga zwykle bywa) przykuwa wzrok, jednak pierwotnie książka wydana została pod pseudonimem, który odczytać można poniżej małymi literami. Jest to pierwsza taka pozycja, po którą miałam okazję sięgnąć, jednak nie gorsza od innych jego dzieł.

czwartek, 14 maja 2015

Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman


 
Z Neilem Gaimanem spotkałam się po raz pierwszy przy okazji lektury „Ocean na końcu drogi” i byłam mile zaskoczona. Mimo, że nazwisko tego pana obiło mi się o uszy wielokrotnie, nie miałam wcześniej okazji, by zapoznać się z jego twórczością. Książka ta bowiem przypadkiem wpadła mi w ręce podczas czekania w długiej kolejce w bibliotece szkolnej. Przyciągnęła mnie bardzo ładna okładka, intrygujący tytuł oraz fragment opisu z tyłu. Tylko fragment, bo reszta została bezmyślnie zasłonięta naklejką z kodem do skanowania.


środa, 13 maja 2015

Origin - Lux 4 - Jennifer L. Armentrout



„Origin” to zdecydowanie moja ulubiona część tej serii. Nie tylko poznajemy nowe otoczenie, ale przede wszystkim dostajemy wgląd do myśli Daemona, gdyż rozdziały są pisane naprzemiennie z punktu widzenia jego oraz Katy. Dopiero w takiej sytuacji czytelnik naprawdę może sobie uświadomić jak bardzo zależy mu na dziewczynie. Jest w stanie poświęcić dla niej wszystko, swoją rodzinę, bezpieczeństwo. Nie obchodzą go żadne konsekwencje, liczy się tu i teraz. Zrobi cokolwiek żeby tylko zapewnić jej bezpieczeństwo i wydostać ją z rąk rządowej organizacji.