wtorek, 20 czerwca 2017

TOP 7 - Siedem książek, po które sięgnęłam pod wpływem blogerów/booktuberów

Dziś przychodzę do Was z pomysłem, który od jakiegoś czasu chodził mi po głowie, a mianowicie serią "TOP 7", w której będę podawać siedem propozycji książek na dany temat. Na tę chwilę mam zaplanowanych już kilka następnych, jednak nie będę się one pojawiały regularnie. Teraz skupię się na książkach, do których przeczytania zachęciły mnie pozytywne recenzje na blogach i/lub recenzje booktubowe.

1. "Miniaturzystka" Jessie Burton
Zakupiona po obejrzeniu recenzji z Więcej Książków, gdy dopiero zaczynałam odkrywać ten książkowy internetowy świat. Odleżała swoje na półce zanim ją przeczytałam, ale ostatecznie podobała mi się.

2. "Światło, którego nie widać" Anthony Doerr
Po filmie Mai K. musiałam ją mieć. I nie żałuję. To jedna z moich ulubionych książek. Przeczytajcie to!


3. "Ekspozycja" Remigiusz Mróz
Ten zakup zawdzięczam P42. Po tylu zachwytach w końcu zdecydowałam się zakupić od razu całą trylogię. W tym momencie trylogia przestała być trylogią, a przede mną "Deniwelacja" do nadrobienia. Polecam serdecznie.


4. "Czerwona królowa" Victoria Aveyard
Tu nie wskażę jednej osoby. Po prostu wiele pozytywnych opinii sprawiło, że sięgnęłam po "Czerwoną królową". Czy było to z mojej strony dobre posunięcie? Cóż, powiem tak: gdybym jej nie przeczytała, nic bym nie straciła. Druga część to nieporozumienie, nie będę kontynuować.

5. "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton
Tak głośno było o tej książce. Tyle dobrego słyszałam. A mi się nie spodobała :( Jednak nad okładką zachwycam się w dalszym ciągu.

6. "Cyrk nocy" Erin Morgenstern
To był najlepszy wybór EVER. Uwielbiam tę książkę. A o jej zakupie zdecydowały dwie rzeczy. Po pierwsze: filmik Mai K. (znów). Po drugie: cena. Była dostępna w jednej z takich księgarni internetowych i dałam za nią śmieszne pieniądze: około 10 zł. Wiem, że teraz jest trudno dostępna, dlatego tym bardziej jestem zadowolona i dumna z jej zakupu.


7. "Królowa Tearlingu" Erika Johansen
Zaintrygowana filmikiem Anity, którą zapewne wszyscy dobrze znamy, pokusiłam się o zakup tej serii. Nie żałuję i polecam,a  recenzję można znaleźć już na blogu.


Co myślicie o takich zestawieniach? Czytaliście którąś z tych pozycji? A może sami macie takie książki, do których zachęcił Was czyjś wpis lub filmik?

środa, 31 maja 2017

Przeczytane w maju

Maj zaczęłam od przeczytania drugiej części "Królowej Tearlingu" Eriki Johansen, czyli "Inwazji na Tearling". Wpis o całej trylogii tutaj.

Następnie w dwa dni zapoznałam się z jednym z klasyków literatury młodzieżowej, czyli "Księgą dżungli" Rudyarda Kiplinga. Nie byłam wcześniej świadoma, że to nie tylko opowieść o chłopcu Mowglim, wychowywanym przez dzikie zwierzęta, ale zbiór kilku różnych opowiadań. Styl dość specyficzny, nie należy do najprostszych, ale warto spróbować. Moje ulubione historie to ta o Rikki-Tikki-Tavi oraz o fokach, które choć z dżunglą mają już niewiele wspólnego, to i tak wspominam je bardzo przyjemnie. Ocena: 5+/7

Trzecią pozycją, już nie przeczytaną, lecz odsłuchaną było "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Dostęp do audiobooka uzyskałam dzięki promocji Audioteki i Orlenu. Bardzo lubię takie akcje :) Lektorka Anna Wodzyńska bardzo przypadła mi do słuchu i bardzo przyjemnie spędziłam te 14 godzin. Książka bardzo popularna, na której podstawie powstał też film, jeden z hitów zeszłego roku.
Dwudziestosześcioletnia Lou Clark po stracie pracy jest przekonana, że żadne zajęcie nie może sprawić jej odpowiedniej satysfakcji. Bardzo sceptycznie podchodzi do zaoferowanej jej posady opiekunki młodego, sparaliżowanego mężczyzny. Przez dużą popularność książki miałam jako takie pojęcie o całej historii oraz o tym, jak się ona zakończy, ale nie będę tego zdradzać, bo może ktoś się uchronił przed tymi spojlerami :) Opowieść bardzo ładna, niezobowiązująca, ukazująca wiele szczegółów z życia osoby niepełnosprawnej, ale w nienachalny sposób. Kilka razy nawet zapłakałam.

czwartek, 25 maja 2017

Królowa Tearlingu, Inwazja na Tearling, Losy Tearlingu - Erika Johansen

"Królowa Tearlingu" Eriki Johansen bardzo kojarzy mi się z Anitą i jej filmikiem ze wspaniałym intro, który podrzucę pod koniec wpisu. Jej recenzja skłoniła mnie do zakupu dwóch pierwszych części serii, które stały na mojej półce i kurzyły się przez długi czas, bo jakieś pół roku (oczywiście mam też książki, które kurzą się o wiele dłużej i bardzo nad tym ubolewam). Jednak do ściągnięcia z półki zdecydowałam się dopiero po tym, jak zamówiłam trzecią część. Wtedy uznałam, że nie może być tak, że kolekcjonuję kolejne tomy bez zapoznania się chociaż z pierwszym. I kiedy moją biblioteczkę zdobiła już cała trylogia "Królowej Tearlingu" w przepięknych okładkach, sięgnęłam po pierwszy tom. I bardzo mnie oczarował. Wciągnął w świat młodej i niedoświadczonej królowej Kelsea, ale może od początku:

Poznajemy dziewiętnastoletnią Kelsea, która mieszka w chatce skrytej w lesie, wychowywana przez Carlin i Barty'ego - jej przybranych rodziców. Została oddana w ich ręce rok po narodzinach, aby w ukryciu dożyć dziewiętnastych urodzin i objąć tron Tearlingu, dotychczas zajmowany przez jej wuja Thomasa. W ten szczególny dzień zostaje eskortowana przez strażników królewskich do zamku, jednak przeprawa nie jest łatwa i czyha na nią wiele niebezpieczeństw. Na miejscu poznaje całkiem inne życie, nowych ludzi i nowe sytuacje. Jak się w nich sprawdzi? Czy zjedna sobie ludzi? Czy będzie dobrą królową? Czy zdoła uporać się z problemami, które na nią czekają? Na te pytania nie odpowiem, gdyż powinny one skłonić Was do sięgnięcia po tę pozycję :)

"Inwazja na Tearling" i "Losy Tearlingu" to kolejne części tej trylogii, których fabuły nie będę opowiadać, bo pewnie przypadkiem wszystko zaspoileruję, choć pewnych rzeczy można domyślić się już po tytułach. Erika Johansen stworzyła wspaniały świat. I choć czasy wydają się być średniowieczne, kryje się za nimi pewna tajemnica. Wszystko zostanie przed nami odkryte w trakcie powieści. Drobnymi krokami poznajemy także historie bohaterów drugoplanowych, do których moje nastawienie zmieniało się w trakcie czytania. Mamy przeskoki w czasie i miejscu, a rozdziały pisane są z punktu widzenia różnych bohaterów, dzięki czemu nie czujemy monotonii, a historia tylko wciąga nas i wciąga...

Warto jeszcze nadmienić o cudownych wydaniach, którymi uraczyło nas wydawnictwo Galeria Książki. Ja posiadam wersję w twardej okładce (zdjęcie powyżej) i jestem z nich niezmiernie dumna, i eksponuję je jak tylko się da na swojej biblioteczce. Ze spraw bardziej technicznych to jeszcze chciałam wspomnieć o tym, że rozdziały są odpowiedniej długości (nawet jeśli mają ponad 20 stron to i tak czyta się je bardzo szybko, takie są wciągające) i bardzo miłe dla oczu rozmieszczenie tekstu na stronie, a to bardzo ważne :)




♦♦♦♦♦♦♦
Autor: Erika Johansen
Tytuły: Królowa Tearlingu (Oryg. The Queen of the Tearling)
Inwazja na Tearling (Oryg. The Invasion of the Tearling)
Losy Tearlingu (Oryg. The Fate of the Tearling)
Rok pierwszego wydania (kolejne części): 2015, 2016, 2017
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 486, 560, 519
Moja ocena: 6/7

czwartek, 11 maja 2017

Przeczytane w kwietniu

Kwiecień zaczęłam od scenariusza "Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć". W tym wypadku nie jest konieczna zasada: najpierw książka, potem film. Nie wniosła ona nic nowego do historii Newta, ale jest tak pięknie wydana, że uznałam za konieczne posiadanie jej na swojej półce. Zajęła honorowe miejsce i każdy, kto mnie odwiedzi może ją podziwiać. Ocena 6/7.

Następnie udało mi się skończyć "Motylka" Katarzyny Puzyńskiej, którego czytałam w ebooku i słuchałam w audiobooku, naprzemiennie (można łatwo przemieszczać się między tymi dwoma formatami dzięki Legimi). Okropnie mnie ta książka wymęczyła. Nadmiar elementów obyczajowych, bohaterów (którzy mylili mi się do końca), niepotrzebnych wątków pobocznych. Nie sięgnę po kolejne tomy tej serii. Całe szczęście, że jej nie kupiłam (lecz nabyłam legalnie w postaci promocji Legimi i InPost), bo żałowałabym. Czytanie tej pozycji nie sprawiało mi przyjemności i tylko czekałam aż w końcu się skończy. Jedynie końcówka poszła mi dość szybko, ale to jednak za mało, abym mogła ją polecić. Ocena 3-/7.

Kolejną przeczytaną pozycją kwietniową była "Królowa Tearlingu", ale o niej i o pozostałych tomach tej serii wypowiem się w osobnym wpisie, o tutaj.

Czwartą i ostatnią książką ukończoną w kwietniu był "Proces" Franca Kafki. Jest to klasyk, jakby nie patrzeć. Wiem, że wiele osób czytało ją w szkole, jako lekturę, ja jednak jej nie omawiałam. Dlatego właśnie postanowiłam zapoznać się z nią we własnym zakresie. Uważam, że recenzje takich dzieł są zbędne. Powieść zmuszająca do refleksji, wyrobienia sobie własnego zdania. Ja osobiście nie jestem jej fanką, ale doceniam. Ocena: 3+/7

I znów nie udało mi się spełnić postanowienia "przeczytam więcej niż kupię", ale pozycje nabyte ukażą się w formie osobnego bookhaulu wraz ze zdobyczami majowymi :)

Tymczasem żegnam cieplutko, do poczytania :)

poniedziałek, 6 marca 2017

Luty 2017: książki przeczytane i kupione

Można powiedzieć, że w lutym było zarówno lepiej, jak i gorzej niż w styczniu. Lepiej, ponieważ przeczytałam 4 książki, a gorzej (tragicznie wręcz), bo kupiłam....Uwaga... W lutym kupiłam 30 książek! Tak, 30 (trzydzieści!!!), ale...No właśnie, jest ALE. 4 z nich poszły na prezenty, więc nie będę ich tutaj pokazywać. Zostało więc 26. Zacznijmy jednak od początku:

Zamówienie z nieprzeczytane.pl, czyli "Dopóki nie zgasną gwiazdy" Piotra Patykiewicza (bo była tania), "Królowie Dary" Kena Liu (też była tania!) oraz dwa tomy "Listów niezapomnianych". Bo też były w promocji :) To jest najlepszy powód, aby coś kupić. Najlepszy i niepodważalny. No i są kolejne 4 książki.
Kolejne zamówienie złożone w lutym, przyjdzie do mnie dopiero w marcu, a są to: „Baśnie Barda Beadle’a”, „Quidditch przez wieki” oraz „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Nie mogę się doczekać!
Na koniec miesiąca zaopatrzyłam się jeszcze w "Nawałnica mieczy. Krew i złoto" Georga R. R. Martina przy okazji zamawiania gry planszowej. I uzbierało się 8 książek. Razem z prezentami to 12. A gdzie pozostałe 18? Otóż 18 książek znajduje się w prenumeracie "Anatomia zbrodni", na którą się pokusiłam. To 18 tytułów Tess Gerritsen, z których dostałam już 9, czyli połowę. To zdecydowanie największy zakup tego roku. Już nie mogę się doczekać aż zabiorę się za kolejne tomy, gdyż zapoznałam się na razie tylko z pierwszym (w innym wydaniu, w zeszłym roku, więc mój egzemplarz jest jeszcze zafoliowany).

Zdjęcie zrobione już w marcu, gdy wszystkie paczki dotarły do mnie :D

Jeśli chodzi o pozycje przeczytane, jak już wspomniałam wyżej, było ich 4. 
Dokończyłam, rozpoczętą jeszcze w styczniu, "Podróż wędrowca do świtu" C. S. Lewisa. Kolejna historia z uniwersum Narnii. Nie jest moją ulubioną, ale zdecydowanie pozostaje w klimacie.

"Trawers" Remigiusza Mroza. Zakończenie trylogii z komisarzem Forstem. Równie rewelacyjna jak dwie poprzednie, jednak to "Przewieszenie" jest moją ulubioną częścią. Co tu dużo mówić – życie nie oszczędza Forsta i rzuca mu kłody pod nogi, a my możemy tylko przyglądać się jego próbom ratowania sytuacji. To zwieńczenie historii Bestii z Giewontu. Zdecydowanie polecam tę serię na początek przygody z panem Mrozem. Mam nadzieję, że czeka mnie jeszcze wiele tak emocjonujących chwil z jego książkami.

Następnie przeczytałam darmowego e-booka „Sekrety szybkiego czytania” Katarzyny Szafranowskiej. Krótko mówiąc: nie polecam. Mimo, że to dość krótkie, bo ma niecałe 50 stron, to i tak żałuję poświęconego, na niego czasu.

Ostatnią przeczytaną książką był „Szklany miecz” Victorii Aveyard. Wymęczyłam ją niemiłosiernie. Ciągnęła się za mną od lipca zeszłego roku. Zdecydowanie gorsza niż pierwsza część. Nie, nie i jeszcze raz nie. Ta historia w ogóle mnie nie wciągnęła…Nie będę sięgać po kolejne. Zatrzymałam ją w domu tylko dlatego, że ma ładną okładkę :)

To tyle, jeśli chodzi o krótkie podsumowanie lutego. Nie wiem czy jest sens w ogóle stawiać sobie ograniczenia na kupowanie książek, bo i tak ich nie dotrzymuję :(((

wtorek, 31 stycznia 2017

Styczeń 2017: książki przeczytane i kupione


W styczniu przeczytałam tylko 2 książki, o łącznej liczbie stron 678. Słabo, jak na początek roku, ale cóż: mówi się trudno. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w kolejnych miesiącach będzie lepiej : )

"Siedem minut po północy" Patrick Ness: pierwsza książka, którą pochłonęłam w tym roku. Fantastyczna i urzekająca. Uważam, że każdy powinien się z nią zapoznać, szczególnie, że nie jest to lektura długa (około 200 stron, w tym ilustracje). Na jej podstawie powstał już film, który dopisuję do listy ekranizacji do nadrobienia. Historia małego chłopca, którego matka zachorowała na raka, zmusza do refleksji i zastanowienia.

"Przewieszenie" Remigiusza Mroza to kontynuacja "Ekspozycji" i zarazem najlepsza część trylogii. Opisuje dalsze losy komisarza Wiktora Forsta. Gdy do niej zasiadłam, to nie mogłam się oderwać! Polecam każdemu, choć wiem
, że nie wszystkim się spodoba. Odniosłam wrażenie, że pierwsza część jest bardziej dynamiczna, poprzez częstsze przemieszczanie się bohaterów za granice kraju i te wszystkie nieprawdopodobne przygody. Tutaj jesteśmy coraz bliżej mordercy. Stajemy z nim praktycznie twarzą w twarz, a sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Zakończenie mnie zmiażdżyło! Wgniotło w ziemię, skopało i splunęło. Szok. Nie mogłam się pozbierać, podobnie jak po "Ekspozycji".


To na tyle, jeśli chodzi o książki przeczytane. Jest ich zdecydowanie mniej, niż tych kupionych, za co jestem na siebie zła. Nie mam miejsca na trzymanie tych wszystkich książek! Przechowuję je już w kartonach, bo półki już ledwo się trzymają... Na kolejny regał nie ma miejsca w pokoju. Co robić? Jak żyć?  :(

Na pierwszą książę pokusiłam się już w drugim tygodniu stycznia i był to "Immunitet" Remigiusza Mroza, gdyż po znalezieniu promocji w Empiku uznałam, że muszę jak najszybciej skompletować serię o Chyłce, choć dotychczas miałam tylko jeden tom, którego nawet nie przeczytałam. Kolejną pozycją, która wzbogaciła moje księgozbiory okazała się książka "Uroczysko. Podziemie" Colin Meloy wyłapana na Allegro. Teraz brakuje mi już tylko pierwszej części -najtrudniej dostępnej. Następnie na OLX znalazłam wspomniane już wyżej "Siedem minut po północy" w tym cudownym wydaniu z czarno-białymi ilustracjami. Ostatnie zamówienie styczniowe z księgarni Chodnik Literacki złożyłam, gdy w promocji były ilustrowane wydania "Harrego Pottera". Dołożyłam do nich "Rewizję" i "Zaginięcie" Mroza i 7 książek się ubierało.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i do poczytania w lutym! :D 

piątek, 20 stycznia 2017

Podsumowanie czytelnicze 2016 roku

Witam wszystkich w nowym, 2017 roku. Na wstępie chciałam złożyć Wam najlepsze życzenia, aby ten rok był jeszcze lepszy od minionego!
W 2016 moje czytelnicze życie rozkwitło. Uzależniłam się od kupowania książek, czytałam o wieeele więcej niż kiedykolwiek w przeszłości. Pod tym względem uważam go za baaardzo udany rok. Ustaliłam sobie taki luźny cel, aby przeczytać 52 książki. Udało mi się go spełnić, nawet z lekką nadwyżką, bo pochłonęłam ich aż 59! Wiem, że niektórzy chwalą się setkami książek, ale dla mnie przekroczenie progu 52 jest już powodem do dumy.

Na początek trochę statystyk:
Przeczytane książki: 59
Suma przeczytanych stron: 19 732
Średnia długość książki: 334 strony
Średni czas poświęcony na jedną książkę to: 6 dni
Średnia ilość przeczytanych stron jednego dnia: 54
W porównaniu do poprzedniego podsumowania, moje wyniki poprawiły się mniej więcej dwukrotnie, ale duży wpływ na to ma średnia długość ksiażki, która zmniejszyła się o 83 strony!

Na blogu pojawiło się 16 postów (bieeeedaaaa), w tym:
- 10 recenzji
- 3 bookhaule
- 2 tagi
- 1 podsumowanie roku 

Do mojej biblioteczki przywędrowało około 80 nowych książek ! ! !
Nawet nie chcę liczyć, ile na to wydałam :/

Jeśli chodzi o wyzwania, które sobie postawiłam:

Wyzwanie 'Z Półki'
Startowałam do progu 3, czyli przeczytanie 11-15 książek zakupionych przed 2016 rokiem. Niestety takich książek było tylko 9, więc się nie wywiązałam :(





http://www.vandreruggle.pl/p/karciane-wyzwanie-ksiazkowe-2016.html
 Karciane wyzwanie książkowe
Nie sądziłam, że uda mi się przeczytać aż 52 ksiażki, ale przeczytałam. Jednak dopasowanie ich do odpowiednich kategorii było już trudniejsze :)
Uzbierałam 46 unikalnych kart. Z powtórkami było ich 484. Skompletowałam wszystkie trefle i piki.







Chciałam dorobić się całej serii o Harrym Potterze, ale mam tylko tom I, II, V oraz VIII. Marchii Cienia mam tylko te części, co rok temu :) Z biblioteki korzystałam dosć sporo. 25 książek było wypożyczonych, bądź pożyczonych od znajomych/rodziny.



Najlepsze książki spośród przeczytanych w 2016 roku:

Miejsce 1


Miejsce 2


Miejsce 3





 Jestem zadowolona, że przeczytałam te książki:


Te pozycje okazały się dla mnie mocno rozczarowujące lub złe:




Pozostałe książki przeczytne w 2016 roku, w kolejności czytania:




O wyzwaniach, które sobie stawiam na 2017 rok napiszę w osobnej zakładce, jednak na pewno znajdzie się wśród nich przeczytanie 52 książek. Tymczasem żegnam się z Wami i do następnego! :*