Z Neilem Gaimanem spotkałam się
po raz pierwszy przy okazji lektury „Ocean na końcu drogi” i byłam mile
zaskoczona. Mimo, że nazwisko tego pana obiło mi się o uszy wielokrotnie, nie
miałam wcześniej okazji, by zapoznać się z jego twórczością. Książka ta bowiem
przypadkiem wpadła mi w ręce podczas czekania w długiej kolejce w bibliotece
szkolnej. Przyciągnęła mnie bardzo ładna okładka, intrygujący tytuł oraz
fragment opisu z tyłu. Tylko fragment, bo reszta została bezmyślnie zasłonięta
naklejką z kodem do skanowania.
czwartek, 14 maja 2015
środa, 13 maja 2015
Origin - Lux 4 - Jennifer L. Armentrout
„Origin” to zdecydowanie moja
ulubiona część tej serii. Nie tylko poznajemy nowe otoczenie, ale przede wszystkim
dostajemy wgląd do myśli Daemona, gdyż rozdziały są pisane naprzemiennie z punktu
widzenia jego oraz Katy. Dopiero w takiej sytuacji czytelnik naprawdę może
sobie uświadomić jak bardzo zależy mu na dziewczynie. Jest w stanie poświęcić dla
niej wszystko, swoją rodzinę, bezpieczeństwo. Nie obchodzą go żadne konsekwencje,
liczy się tu i teraz. Zrobi cokolwiek żeby tylko zapewnić jej bezpieczeństwo i
wydostać ją z rąk rządowej organizacji.poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Opal - Lux 3 - Jennifer L. Armentrout
W końcu udało mi się przebrnąć
przez trzecią część serii. Targała moimi emocjami chyba najbardziej ze
wszystkich do tej pory. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zaliczyłam „książkowego
focha”, co skutkowało kilkugodzinnym zaniechaniem czytania, z obawy przed
mającymi nastąpić zdarzeniami.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Onyks - Lux 2 - Jennifer L. Armentrout
„Onyks” jest drugą częścią serii
Lux i bardzo dobrą kontynuacją pierwszej. Postanowiłam napisać o niej od razu
po skończeniu czytania, bo jak to u mnie z takimi wielotomowymi powieściami
bywa, zlewają mi się później w całość i ciężko mi przypomnieć sobie, czy dana
sytuacja miała miejsce w drugiej, czy trzeciej części. Tak już mam i nic na to
nie poradzę.
niedziela, 19 kwietnia 2015
Obsydian - Lux 1 - Jennifer L. Armentrout
Po książki polecane przez znajomych sięgam chętnie, ale z
lekkim dystansem, ze względu na różnice w gustach. Tak też było tym razem. Gdy
trzecia osoba zaczęła namawiać mnie do przeczytania „Obsydianu”, zdecydowałam się sięgnąć w końcu
po tę pozycję, w wersji elektronicznej. Z nazwiskiem autorki spotkałam się po
raz pierwszy, a o samej książce nie wiedziałam praktycznie nic, oczekiwałam
zaskoczenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



