czwartek, 11 maja 2017

Przeczytane w kwietniu

Kwiecień zaczęłam od scenariusza "Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć". W tym wypadku nie jest konieczna zasada: najpierw książka, potem film. Nie wniosła ona nic nowego do historii Newta, ale jest tak pięknie wydana, że uznałam za konieczne posiadanie jej na swojej półce. Zajęła honorowe miejsce i każdy, kto mnie odwiedzi może ją podziwiać. Ocena 6/7.

Następnie udało mi się skończyć "Motylka" Katarzyny Puzyńskiej, którego czytałam w ebooku i słuchałam w audiobooku, naprzemiennie (można łatwo przemieszczać się między tymi dwoma formatami dzięki Legimi). Okropnie mnie ta książka wymęczyła. Nadmiar elementów obyczajowych, bohaterów (którzy mylili mi się do końca), niepotrzebnych wątków pobocznych. Nie sięgnę po kolejne tomy tej serii. Całe szczęście, że jej nie kupiłam (lecz nabyłam legalnie w postaci promocji Legimi i InPost), bo żałowałabym. Czytanie tej pozycji nie sprawiało mi przyjemności i tylko czekałam aż w końcu się skończy. Jedynie końcówka poszła mi dość szybko, ale to jednak za mało, abym mogła ją polecić. Ocena 3-/7.

Kolejną przeczytaną pozycją kwietniową była "Królowa Tearlingu", ale o niej i o pozostałych tomach tej serii wypowiem się w osobnym wpisie, o tutaj.

Czwartą i ostatnią książką ukończoną w kwietniu był "Proces" Franca Kafki. Jest to klasyk, jakby nie patrzeć. Wiem, że wiele osób czytało ją w szkole, jako lekturę, ja jednak jej nie omawiałam. Dlatego właśnie postanowiłam zapoznać się z nią we własnym zakresie. Uważam, że recenzje takich dzieł są zbędne. Powieść zmuszająca do refleksji, wyrobienia sobie własnego zdania. Ja osobiście nie jestem jej fanką, ale doceniam. Ocena: 3+/7

I znów nie udało mi się spełnić postanowienia "przeczytam więcej niż kupię", ale pozycje nabyte ukażą się w formie osobnego bookhaulu wraz ze zdobyczami majowymi :)

Tymczasem żegnam cieplutko, do poczytania :)

poniedziałek, 6 marca 2017

Luty 2017: książki przeczytane i kupione

Można powiedzieć, że w lutym było zarówno lepiej, jak i gorzej niż w styczniu. Lepiej, ponieważ przeczytałam 4 książki, a gorzej (tragicznie wręcz), bo kupiłam....Uwaga... W lutym kupiłam 30 książek! Tak, 30 (trzydzieści!!!), ale...No właśnie, jest ALE. 4 z nich poszły na prezenty, więc nie będę ich tutaj pokazywać. Zostało więc 26. Zacznijmy jednak od początku:

Zamówienie z nieprzeczytane.pl, czyli "Dopóki nie zgasną gwiazdy" Piotra Patykiewicza (bo była tania), "Królowie Dary" Kena Liu (też była tania!) oraz dwa tomy "Listów niezapomnianych". Bo też były w promocji :) To jest najlepszy powód, aby coś kupić. Najlepszy i niepodważalny. No i są kolejne 4 książki.
Kolejne zamówienie złożone w lutym, przyjdzie do mnie dopiero w marcu, a są to: „Baśnie Barda Beadle’a”, „Quidditch przez wieki” oraz „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Nie mogę się doczekać!
Na koniec miesiąca zaopatrzyłam się jeszcze w "Nawałnica mieczy. Krew i złoto" Georga R. R. Martina przy okazji zamawiania gry planszowej. I uzbierało się 8 książek. Razem z prezentami to 12. A gdzie pozostałe 18? Otóż 18 książek znajduje się w prenumeracie "Anatomia zbrodni", na którą się pokusiłam. To 18 tytułów Tess Gerritsen, z których dostałam już 9, czyli połowę. To zdecydowanie największy zakup tego roku. Już nie mogę się doczekać aż zabiorę się za kolejne tomy, gdyż zapoznałam się na razie tylko z pierwszym (w innym wydaniu, w zeszłym roku, więc mój egzemplarz jest jeszcze zafoliowany).

Zdjęcie zrobione już w marcu, gdy wszystkie paczki dotarły do mnie :D

Jeśli chodzi o pozycje przeczytane, jak już wspomniałam wyżej, było ich 4. 
Dokończyłam, rozpoczętą jeszcze w styczniu, "Podróż wędrowca do świtu" C. S. Lewisa. Kolejna historia z uniwersum Narnii. Nie jest moją ulubioną, ale zdecydowanie pozostaje w klimacie.

"Trawers" Remigiusza Mroza. Zakończenie trylogii z komisarzem Forstem. Równie rewelacyjna jak dwie poprzednie, jednak to "Przewieszenie" jest moją ulubioną częścią. Co tu dużo mówić – życie nie oszczędza Forsta i rzuca mu kłody pod nogi, a my możemy tylko przyglądać się jego próbom ratowania sytuacji. To zwieńczenie historii Bestii z Giewontu. Zdecydowanie polecam tę serię na początek przygody z panem Mrozem. Mam nadzieję, że czeka mnie jeszcze wiele tak emocjonujących chwil z jego książkami.

Następnie przeczytałam darmowego e-booka „Sekrety szybkiego czytania” Katarzyny Szafranowskiej. Krótko mówiąc: nie polecam. Mimo, że to dość krótkie, bo ma niecałe 50 stron, to i tak żałuję poświęconego, na niego czasu.

Ostatnią przeczytaną książką był „Szklany miecz” Victorii Aveyard. Wymęczyłam ją niemiłosiernie. Ciągnęła się za mną od lipca zeszłego roku. Zdecydowanie gorsza niż pierwsza część. Nie, nie i jeszcze raz nie. Ta historia w ogóle mnie nie wciągnęła…Nie będę sięgać po kolejne. Zatrzymałam ją w domu tylko dlatego, że ma ładną okładkę :)

To tyle, jeśli chodzi o krótkie podsumowanie lutego. Nie wiem czy jest sens w ogóle stawiać sobie ograniczenia na kupowanie książek, bo i tak ich nie dotrzymuję :(((

wtorek, 31 stycznia 2017

Styczeń 2017: książki przeczytane i kupione


W styczniu przeczytałam tylko 2 książki, o łącznej liczbie stron 678. Słabo, jak na początek roku, ale cóż: mówi się trudno. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w kolejnych miesiącach będzie lepiej : )

"Siedem minut po północy" Patrick Ness: pierwsza książka, którą pochłonęłam w tym roku. Fantastyczna i urzekająca. Uważam, że każdy powinien się z nią zapoznać, szczególnie, że nie jest to lektura długa (około 200 stron, w tym ilustracje). Na jej podstawie powstał już film, który dopisuję do listy ekranizacji do nadrobienia. Historia małego chłopca, którego matka zachorowała na raka, zmusza do refleksji i zastanowienia.

"Przewieszenie" Remigiusza Mroza to kontynuacja "Ekspozycji" i zarazem najlepsza część trylogii. Opisuje dalsze losy komisarza Wiktora Forsta. Gdy do niej zasiadłam, to nie mogłam się oderwać! Polecam każdemu, choć wiem
, że nie wszystkim się spodoba. Odniosłam wrażenie, że pierwsza część jest bardziej dynamiczna, poprzez częstsze przemieszczanie się bohaterów za granice kraju i te wszystkie nieprawdopodobne przygody. Tutaj jesteśmy coraz bliżej mordercy. Stajemy z nim praktycznie twarzą w twarz, a sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Zakończenie mnie zmiażdżyło! Wgniotło w ziemię, skopało i splunęło. Szok. Nie mogłam się pozbierać, podobnie jak po "Ekspozycji".


To na tyle, jeśli chodzi o książki przeczytane. Jest ich zdecydowanie mniej, niż tych kupionych, za co jestem na siebie zła. Nie mam miejsca na trzymanie tych wszystkich książek! Przechowuję je już w kartonach, bo półki już ledwo się trzymają... Na kolejny regał nie ma miejsca w pokoju. Co robić? Jak żyć?  :(

Na pierwszą książę pokusiłam się już w drugim tygodniu stycznia i był to "Immunitet" Remigiusza Mroza, gdyż po znalezieniu promocji w Empiku uznałam, że muszę jak najszybciej skompletować serię o Chyłce, choć dotychczas miałam tylko jeden tom, którego nawet nie przeczytałam. Kolejną pozycją, która wzbogaciła moje księgozbiory okazała się książka "Uroczysko. Podziemie" Colin Meloy wyłapana na Allegro. Teraz brakuje mi już tylko pierwszej części -najtrudniej dostępnej. Następnie na OLX znalazłam wspomniane już wyżej "Siedem minut po północy" w tym cudownym wydaniu z czarno-białymi ilustracjami. Ostatnie zamówienie styczniowe z księgarni Chodnik Literacki złożyłam, gdy w promocji były ilustrowane wydania "Harrego Pottera". Dołożyłam do nich "Rewizję" i "Zaginięcie" Mroza i 7 książek się ubierało.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i do poczytania w lutym! :D 

piątek, 20 stycznia 2017

Podsumowanie czytelnicze 2016 roku

Witam wszystkich w nowym, 2017 roku. Na wstępie chciałam złożyć Wam najlepsze życzenia, aby ten rok był jeszcze lepszy od minionego!
W 2016 moje czytelnicze życie rozkwitło. Uzależniłam się od kupowania książek, czytałam o wieeele więcej niż kiedykolwiek w przeszłości. Pod tym względem uważam go za baaardzo udany rok. Ustaliłam sobie taki luźny cel, aby przeczytać 52 książki. Udało mi się go spełnić, nawet z lekką nadwyżką, bo pochłonęłam ich aż 59! Wiem, że niektórzy chwalą się setkami książek, ale dla mnie przekroczenie progu 52 jest już powodem do dumy.

Na początek trochę statystyk:
Przeczytane książki: 59
Suma przeczytanych stron: 19 732
Średnia długość książki: 334 strony
Średni czas poświęcony na jedną książkę to: 6 dni
Średnia ilość przeczytanych stron jednego dnia: 54
W porównaniu do poprzedniego podsumowania, moje wyniki poprawiły się mniej więcej dwukrotnie, ale duży wpływ na to ma średnia długość ksiażki, która zmniejszyła się o 83 strony!

Na blogu pojawiło się 16 postów (bieeeedaaaa), w tym:
- 10 recenzji
- 3 bookhaule
- 2 tagi
- 1 podsumowanie roku 

Do mojej biblioteczki przywędrowało około 80 nowych książek ! ! !
Nawet nie chcę liczyć, ile na to wydałam :/

Jeśli chodzi o wyzwania, które sobie postawiłam:

Wyzwanie 'Z Półki'
Startowałam do progu 3, czyli przeczytanie 11-15 książek zakupionych przed 2016 rokiem. Niestety takich książek było tylko 9, więc się nie wywiązałam :(





http://www.vandreruggle.pl/p/karciane-wyzwanie-ksiazkowe-2016.html
 Karciane wyzwanie książkowe
Nie sądziłam, że uda mi się przeczytać aż 52 ksiażki, ale przeczytałam. Jednak dopasowanie ich do odpowiednich kategorii było już trudniejsze :)
Uzbierałam 46 unikalnych kart. Z powtórkami było ich 484. Skompletowałam wszystkie trefle i piki.







Chciałam dorobić się całej serii o Harrym Potterze, ale mam tylko tom I, II, V oraz VIII. Marchii Cienia mam tylko te części, co rok temu :) Z biblioteki korzystałam dosć sporo. 25 książek było wypożyczonych, bądź pożyczonych od znajomych/rodziny.



Najlepsze książki spośród przeczytanych w 2016 roku:

Miejsce 1


Miejsce 2


Miejsce 3





 Jestem zadowolona, że przeczytałam te książki:


Te pozycje okazały się dla mnie mocno rozczarowujące lub złe:




Pozostałe książki przeczytne w 2016 roku, w kolejności czytania:




O wyzwaniach, które sobie stawiam na 2017 rok napiszę w osobnej zakładce, jednak na pewno znajdzie się wśród nich przeczytanie 52 książek. Tymczasem żegnam się z Wami i do następnego! :*

poniedziałek, 21 listopada 2016

"Między książkami", "Ósme życie", "Wampy"

Dziś mam dla Was trzy krótkie notki o książkach, które udało mi się przeczytać w ostatnim czasie. Chciałabym przeprosić za moją nieobecność i lekkie zaniedbanie bloga, ale cóż... Nie mam dobrej wymówki. Może tylko to, że ostatnio sporo się u mnie dzieje i nie mam za dużo czasu, żeby myśleć o pisaniu. Proszę o wybaczenie :)


"Między książkami" Gabrielle Zevin to książka lekka, łatwa i przyjemna. Umiliła mi podróż pociągiem do Berlina i z powrotem. Polecam jeśli ktoś lubi czytać w drodze, a ma ograniczoną ilość miejsca w torebce. Dziwnym trafem, wracając do domu w torbie zamiast jednej książki, miałam cztery. Nie pytajcie :) 
Książka opowiada o życiu księgarza, który prowadzi jedyną księgarnię na wyspie i próbuje poukładać swoje życie po śmierci żony. Może już zauważyliście (a może nie), ale nie przepadam opowiadać o fabule (dlatego moje recenzje są bardzo słabe ;) ). Mam wrażenie, że wszystko co piszę jest spojlerem. Osobiście nie lubię czytać opisów ani recenzji przed przeczytaniem danej pozycji (a jeśli już, to szybko o tym zapominam), a polegam jedynie na ogólnikowych informacjach, poleceniach innych osób, których gusta pokrywają się z moimi. Lubię być zaskakiwana. "Między książkami" mnie nie zaskoczyła, ale nie jest to jej minusem. To historia o człowieku żyjącym wśród książek, więc mole książkowe na pewno ją polubią. Polecam ją jako przerywnik między większymi, bardziej wymagającymi książkami, na kaca książkowego lub po prostu na luźne relaksujące popołudnie. (5+/7)

Do "Ósme życie (dla Brilki)" autorstwa

niedziela, 18 września 2016

Bookhaul #3




Tak oto drodzy Państwo prezentuje się stosik sierpniowy. To rekompensata za to, że nie kupiłam nic w lipcu :) Są niepoukładane, ale wymienię je w kolejności nabycia.

Na początku miesiąca zaopatrzyłam się w trzy pozycje w Media Markcie, każda za 9,90 zł:
"Wielki Gatsby" F. Scott Fitzgerald - w ładnym wydaniu, w twardej oprawie, już przeczytałam, recenzja tutaj.
"Między książkami" Gabrielle Zevin - wzięłam ją tylko dlatego, że była tania i czytałam w miarę dobre opinie na jej temat :) 
"Powiedz wilkom, że jestem w domu" Carol Rifka Brunt - nawet nie wiem o czym to jest :)

Następnie złożyłam bardziej konkretne zamówienie na Galerii Książki, no bo wiecie... -50%, te sprawy...
"Królowa Tearlingu" i "Inwazja na Tearling" Erika Johansen - te okładki są naprawdę cudne, tylko to logo wydawnictwa na grzbiecie mogłoby być bardziej subtelne.
"Dawca", "Skrawki błękitu", "Posłaniec", "Syn" Lois Lowry - uznałam, że nie będę się rozdrabniać i kupię od razu całą serię. Prezentuje się naprawdę ładnie. Przeczytałam już dwie pierwsze części. Jak skończę wszystkie, to postaram się o jakaś zbiorczą recenzję.
"Big Red Teqiula" Rick Riordan - wybrałam tę ksiażkę, aby zapoznać się z autorem. Mam nadzieję, że pierwsze spotkanie przebiegnie pomyślnie.

W sierpniu zawitałam do Wrocławia i nie mogłam wrócić do domu z pustymi rękami. Po wizycie w Dedalusie wzbogaciłam się o trzy pozycje, a są to:
"Autobiografia Kuzy Rozpruwacza" James Carnac - cóż, zachęcił mnie tytuł.
"Triumf owiec. Thriller a zarazem komedia filozoficzna" Leonie Swann - wzięłam ją tylko dlatego, że booktuberzy też ją kupowali. Nie mam pytań - to już chyba uzależnienie od kupowania. Muszę teraz gdzieś dorwać pierwszą część. Życzę sobie powodzenia :)
"Lesio" Joanna Chmielewska - z autorką już raz się zetknęłam, więc uznałam, że chcę to mieć. Nie wiem, czy chcę. Ale mam.

Przy okazji zaszłam również do "Tak czytam" i zakupiłam:
"Potomstwo" Jack Ketchum - wstyd się przyznać, że nie czytałam nic tego autora. Obiecuję nadrobić. Zachęcił mnie napis na okładce: "Niewykluczone, że Potomstwo to najbardziej przerażający horror, jaki kiedykolwiek przeczytacie". Dziękuję, kupuję :) (przy pisaniu tego zobaczyłam, że jest to druga część jakiejś serii, ale myślę, że dam radę nie znająć pierwszej części. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie)
"Księga ogni" Jane Borodale - bo okładka ładna i opis zachęcający :)
"Pępowina" Majgull Axelsson - no bo mam już "Lód i woda, woda i lód", więc będą pasować obok siebie na półce :D 

Tak naprawdę to jestem beznadziejna, kupując książki, o których nie mam pojęcia. Kiedy ja to przeczytam? Mam jeszcze bonus: we wrześniu udało mi się zdobyć po bardzo atrakcyjnej cenie trylogię "Millennium" Stiega Larssona i drugą część Harrego Pottera (mam już część 1, 2 i 5, dobrze mi idzie kompletowanie)

I tak, to by było na tyle, jeśli chodzi o moje zdobycze. Niedługo planuję zaopatrzyć się również w nowy regał na ksiażki, pewnie też się pochwalę :)  Tymczasem żegnam się i pędzę nadrabiać zaległości czytelnicze, do następnego :*

czwartek, 1 września 2016

Nietypowy TAG książkowy



 UWAGA, UWAGA, UWAGA ! ! !

Ogłaszam, że razem z

1. 1 stycznia - Światowy Dzień Kaca: książka, po której miałeś największego kaca książkowego.
Rzadko, naprawdę rzadko miewam kaca książkowego, ale jeśli już miałabym coś wymieniać, to chyba "Cyrk nocy". Bo tak. Bo kocham. Bo nie mogłam zapomnieć przez długi czas.

2. 2 lutego - Dzień Pozytywnego Myślenia: książka, w której nie ma negatywnych bohaterów.
Tutaj miałam niemały problem, ale w końcu mój wybór padł na "Papierowe miasta" Johna Greena. Choć później przypomniałam sobie, że to jednak nie do końca prawda, to jednak nie mogłam wymyślić nic lepszego. To trudne pytanie.

3. 5 marca - Dzień Teściowej: znienawidzona postać kobieca.
 Bardzo denerwowała mnie Tris w "Zbuntowanej" i "Wiernej", choć nie na tyle aby jej nienawidzić.

4. 2 kwietnia -  Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci: ulubiona książka z dzieciństwa.
W podstawówce była taka lektura "Spotkanie nad morzem" Jadwigi Korczakowskiej. Przeczytałam to wtedy chyba z 15 razy. Może powinnam to sobie odświeżyć

5. 19 maja -  Ogólnopolski Dzień Bliźniąt: rodzeństwo w roli głównej.
"Sezon czarownicy" Natashy Mostert, w której mamy dwie siostry: Morrighan i Minnaloushe.

6. 21 czerwca - Święto Muzyki: książka, w której główny bohater gra na instrumencie.
 Nella z "Miniaturzystki" grała na lutni, jeśli dobrze pamiętam.

 
7. 2 lipca - Międzynarodowy Dzień UFO: książka, w której zakończenie nie mogłeś uwierzyć.
Kompletnie zmiażdżyło mnie zakończenie "Ekspozycji" Remigiusza Mroza, do dziś nie mogę uwierzyć w to, co tam się stało. Polecam :)

8. 21 sierpnia - Światowy Dzień Optymisty: książka, do której podeszłaś z pozytywnym nastawieniem.
Jeszcze nie przeczytałam, ale z pozytywnym nastawieniem na pewno podejdę do "Całkiem zabawnej historii" Neda Vizzini.

Dwie cegiełki
9. 2 września - Dzień Dużego Rozmiaru: najgrubsza książka na półce.
Najgrubszą książką pod względem ilości stron jest "Starcie królów" Georga R. R. Martina (1024 str.), zaś wizualnie "Dallas '63" Stephena Kinga, która choć wygląda na grubszą, ma "tylko" 864.

10. 31 października - Dzień Rozrzutności/Światowy Dzień Oszczędzania: najtańsza i najdroższa książka na półce.
Najtańszą jest "Prokurator Pana Boga" Jerzego Jesionowskiego, którą kupiłam za całą złotówkę na bibliotecznej wyprzedaży. Jeśli chodzi o nową, prosto z księgarni, to mogła to być "Marika" Krzysztofa Kotowskiego, za około 3zł. Najwięcej zapłaciłam za "Rammstein Die Band" Łukasza Dukaja - 40zł, a jej cena regularna to około 65zł. Czy wspominałam, że kocham promocje? :)

11. 28 listopada - Dzień Pocałunku/Dzień Podłości: książka z wątkiem nieszczęśliwej miłości.
"Romeo i Julia"? Nie pamiętam czy mi się podobała, bo była lekturą w 1 albo 2 klasie gimnazjum, czyli już parę lat temu. Planuję sobie odśwież za jakiś czas.

12. 17 grudnia - Ogólnopolski Dzień Rozmów Twarzą w Twarz: książka, którą polecasz każdemu.
No jak to? Nie wiecie, że to "Cyrk nocy"? :) Żeby nie było, to podam jeszcze "Pachnidło" Suskinda. Poza tym polecam wszystkie książki Stephena Kinga, mimo tego, że czytałam tylko kilka.

Jeśli doczytaś/doczytałeś do tego momentu: brawo! Jesteś nominowany do zrobienia tego TAGu! Koniecznie pochwal się linkiem do swojego bloga, na którym opublikowałeś post z odpowiedziami. Będziemy bardzo szczęśliwi, jeśli Wam się spodobał :)