czwartek, 25 maja 2017

Królowa Tearlingu, Inwazja na Tearling, Losy Tearlingu - Erika Johansen

"Królowa Tearlingu" Eriki Johansen bardzo kojarzy mi się z Anitą i jej filmikiem ze wspaniałym intro, który podrzucę pod koniec wpisu. Jej recenzja skłoniła mnie do zakupu dwóch pierwszych części serii, które stały na mojej półce i kurzyły się przez długi czas, bo jakieś pół roku (oczywiście mam też książki, które kurzą się o wiele dłużej i bardzo nad tym ubolewam). Jednak do ściągnięcia z półki zdecydowałam się dopiero po tym, jak zamówiłam trzecią część. Wtedy uznałam, że nie może być tak, że kolekcjonuję kolejne tomy bez zapoznania się chociaż z pierwszym. I kiedy moją biblioteczkę zdobiła już cała trylogia "Królowej Tearlingu" w przepięknych okładkach, sięgnęłam po pierwszy tom. I bardzo mnie oczarował. Wciągnął w świat młodej i niedoświadczonej królowej Kelsea, ale może od początku:

Poznajemy dziewiętnastoletnią Kelsea, która mieszka w chatce skrytej w lesie, wychowywana przez Carlin i Barty'ego - jej przybranych rodziców. Została oddana w ich ręce rok po narodzinach, aby w ukryciu dożyć dziewiętnastych urodzin i objąć tron Tearlingu, dotychczas zajmowany przez jej wuja Thomasa. W ten szczególny dzień zostaje eskortowana przez strażników królewskich do zamku, jednak przeprawa nie jest łatwa i czyha na nią wiele niebezpieczeństw. Na miejscu poznaje całkiem inne życie, nowych ludzi i nowe sytuacje. Jak się w nich sprawdzi? Czy zjedna sobie ludzi? Czy będzie dobrą królową? Czy zdoła uporać się z problemami, które na nią czekają? Na te pytania nie odpowiem, gdyż powinny one skłonić Was do sięgnięcia po tę pozycję :)

"Inwazja na Tearling" i "Losy Tearlingu" to kolejne części tej trylogii, których fabuły nie będę opowiadać, bo pewnie przypadkiem wszystko zaspoileruję, choć pewnych rzeczy można domyślić się już po tytułach. Erika Johansen stworzyła wspaniały świat. I choć czasy wydają się być średniowieczne, kryje się za nimi pewna tajemnica. Wszystko zostanie przed nami odkryte w trakcie powieści. Drobnymi krokami poznajemy także historie bohaterów drugoplanowych, do których moje nastawienie zmieniało się w trakcie czytania. Mamy przeskoki w czasie i miejscu, a rozdziały pisane są z punktu widzenia różnych bohaterów, dzięki czemu nie czujemy monotonii, a historia tylko wciąga nas i wciąga...

Warto jeszcze nadmienić o cudownych wydaniach, którymi uraczyło nas wydawnictwo Galeria Książki. Ja posiadam wersję w twardej okładce (zdjęcie powyżej) i jestem z nich niezmiernie dumna, i eksponuję je jak tylko się da na swojej biblioteczce. Ze spraw bardziej technicznych to jeszcze chciałam wspomnieć o tym, że rozdziały są odpowiedniej długości (nawet jeśli mają ponad 20 stron to i tak czyta się je bardzo szybko, takie są wciągające) i bardzo miłe dla oczu rozmieszczenie tekstu na stronie, a to bardzo ważne :)




♦♦♦♦♦♦♦
Autor: Erika Johansen
Tytuły: Królowa Tearlingu (Oryg. The Queen of the Tearling)
Inwazja na Tearling (Oryg. The Invasion of the Tearling)
Losy Tearlingu (Oryg. The Fate of the Tearling)
Rok pierwszego wydania (kolejne części): 2015, 2016, 2017
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 486, 560, 519
Moja ocena: 6/7

czwartek, 11 maja 2017

Przeczytane w kwietniu

Kwiecień zaczęłam od scenariusza "Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć". W tym wypadku nie jest konieczna zasada: najpierw książka, potem film. Nie wniosła ona nic nowego do historii Newta, ale jest tak pięknie wydana, że uznałam za konieczne posiadanie jej na swojej półce. Zajęła honorowe miejsce i każdy, kto mnie odwiedzi może ją podziwiać. Ocena 6/7.

Następnie udało mi się skończyć "Motylka" Katarzyny Puzyńskiej, którego czytałam w ebooku i słuchałam w audiobooku, naprzemiennie (można łatwo przemieszczać się między tymi dwoma formatami dzięki Legimi). Okropnie mnie ta książka wymęczyła. Nadmiar elementów obyczajowych, bohaterów (którzy mylili mi się do końca), niepotrzebnych wątków pobocznych. Nie sięgnę po kolejne tomy tej serii. Całe szczęście, że jej nie kupiłam (lecz nabyłam legalnie w postaci promocji Legimi i InPost), bo żałowałabym. Czytanie tej pozycji nie sprawiało mi przyjemności i tylko czekałam aż w końcu się skończy. Jedynie końcówka poszła mi dość szybko, ale to jednak za mało, abym mogła ją polecić. Ocena 3-/7.

Kolejną przeczytaną pozycją kwietniową była "Królowa Tearlingu", ale o niej i o pozostałych tomach tej serii wypowiem się w osobnym wpisie, o tutaj.

Czwartą i ostatnią książką ukończoną w kwietniu był "Proces" Franca Kafki. Jest to klasyk, jakby nie patrzeć. Wiem, że wiele osób czytało ją w szkole, jako lekturę, ja jednak jej nie omawiałam. Dlatego właśnie postanowiłam zapoznać się z nią we własnym zakresie. Uważam, że recenzje takich dzieł są zbędne. Powieść zmuszająca do refleksji, wyrobienia sobie własnego zdania. Ja osobiście nie jestem jej fanką, ale doceniam. Ocena: 3+/7

I znów nie udało mi się spełnić postanowienia "przeczytam więcej niż kupię", ale pozycje nabyte ukażą się w formie osobnego bookhaulu wraz ze zdobyczami majowymi :)

Tymczasem żegnam cieplutko, do poczytania :)